Wywiad ze Sławkiem Wiechowskim

slawNauczyciel odznaczony tytułem Wychowawca roku, założyciel klubu Pionkolandia a także autor gier planszowych. Jego Odkrywcy Dolnego Powiśla to unikatowy pomysł na promocję tego regionu. Poznajcie Sławomira Wiechowskiego.

Jak doszło do powstania Klubu? 

Powstanie klubu to konsekwencja hobby. Stwierdziłem, że warto się nim podzielić się z innymi. Zabrałem kilka gier z własnych zbiorów i zorganizowałem spotkanie, na które przyszli uczniowie i koleżanki z własnymi dziećmi. Pamiętam, że pierwszą grą, w którą zagraliśmy było Wsiąść do pociągu: Europa. Spotkanie odbiło się szerokim echem w szkole. Uznaliśmy, że warto to pociągnąć. Nie wiedzieliśmy jeszcze w co się pakujemy, ani na jaką skalę się to rozwinie. A wydarzenia potoczyły się lawinowo: spotkania dla uczniów, pomysł założenia klubu, konkurs na nazwę i logo, pozyskiwanie środków na gry, nawiązywanie kontaktów z przedstawicielami wydawnictw, pierwszy turniej, noce z grami, i tak dalej… Zobaczyliśmy, że gry można świetnie wykorzystać w edukacji, na lekcjach, w świetlicach. Że są doskonałym sposobem spędzania czasu wolnego, alternatywą dla telewizji i komputera. Zapewniają dobrą zabawę i umożliwiają odreagowanie szkolnych stresów. I tak powstał jeden z największych klubów gier w Polsce – Pionkolandia. W swojej kolekcji posiadamy około 1000 gier.

odkrywcyJak przebiegały prace nad Odkrywcami Dolnego Powiśla? 

Odkrywcy Dolnego Powiśla to gra, która powstała na zamówienie miasta Sztum. Pracę nad nią trwały 2 lata, zaangażowało się w nią wiele osób z różnych środowisk. Miała to być gra edukacyjna, która ukaże najciekawsze i najpiękniejsze miejsca naszego regionu. Jestem bardzo zadowolony z tego projektu i wdzięczny uczniom, za ich zaangażowanie i dzielne testowanie gry. Odkrywcy Dolnego Powiśla zrodzili się z miłości do gier, podróżowania i fotografii (to moja kolejna wielka pasja).

Opowiedz o swoich planszówkowych fascynacjach.

Właściwie wychowałem się na grach. Można powiedzieć, że wyssałem je z mlekiem matki. Grałem od najmłodszych lat, a ponieważ w PRL-u nie było nowoczesnych planszówek, królowały karty, kultowa gra Fortuna (którą mam do dzisiaj) Halma, Talisman. W 2006 roku kupiłem pierwsze nowoczesne gry: Osadników z Catanu, Puerto Rico, Agricolę i tak zaczęła się przygoda.

Twoje top 5 gier?

Mam dwie ulubione kategorie gier. Wszelkiego rodzaju strategie – moje ulubione tytuły to:

  1. Caylus
  2. Lewis & Clark
  3. Pokolenia
  4. Epoka kamienia
  5. Zamki Burgundii

a drugą kategorią są fillery, do których zaliczył bym kolejno:

  1. Modern Art
  2. Divinare
  3. Splendor
  4. Tschak!
  5. Tichu

Do moich ulubionych projektantów zaliczam Reinera Knizię – za oryginalne i proste pomysły i Stefana Felda – za różnorodność mechanik. Generalnie nie ma gier, których bym nie lubił, chyba że zawierają błędy w mechanice lub są niedopracowane.

IMG_1062

Gramy w prototyp gry o Malborku. Od lewej: ja, Filip Miłuński, Sławek Bejda i Sławek Wiechowski.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Nad czym obecnie planujesz?

Chciałbym nadal rozwijać rynek planszówkowy w Polsce. Moim wielkim marzeniem jest, aby w każdej szkole powstał klub lub kółko miłośników gier planszowych. Dlatego zamierzam ruszyć od września z taką kampanią w Polskę -mówić o walorach edukacyjnych gier planszowych, organizować eventy, prelekcje, konkursy, turnieje ogólnopolskie. Obecnie pracujemy z klubowiczami nad kolejnymi grami. Mam już prototyp gry o Malborku. Plany mam bardzo ambitne, czas pokaże które uda się zrealizować.