Staropolski wokabularz – konkurs!

wokabularzPrzyznacie, że już sama okładka w grze Mateusza Pitulskiego i Przemysława Chudzika, przykuwa uwagę. Autorem grafik jest coraz częściej widoczny w świecie gier planszowych Bartłomiej Kordowski – twórca m.in. przepięknych ilustracji do Domku czy Kwiatków. Dla tych z Was, którzy chcieliby się Wokabularzowi przyjrzeć z bliska mam niespodziankę – konkurs, w którym do wygrania są 2 egzemplarze tej niedostępnej w zwykłej sprzedaży gry wydanej przez Książnicę Kopernikańską w Toruniu!

Co zrobić, by mieć szansę na wygraną? Wpiszcie w komentarzach pod tym postem lub pod postem konkursowym na stronie Board Game Girl na Facebooku swoje ulubione słowo występujące w języku polskim wraz z uzasadnieniem wyboru. Dwie najciekawsze – naszym zdaniem – odpowiedzi nagrodzimy Staropolskimi wokabularzami! Na Wasze ulubione słowa i czekamy do niedzieli, 16 grudnia, do 23:59! Powodzenia :)

  • Krzysztof Kubiak

    źdźbło – wyraz zawiera szereg liter występujących tylko w języku polskim. Dodatkowo kojarzy mi się z sielską, zieloną wiosną.

  • Maciek Matuszewski

    Żółć – po prostu niemożliwe do wymówienia przez obcokrajowców <3

  • Magdalena S-K.

    wziąć – niesamowicie plastyczny językowo wyraz…
    ileż jego niepoprawnych wersji mamy, z moim ulubionym na czele:

    „Czy można to wziąść? Oczywiście – wszystko można braść”
    ;D

  • Fred

    Fenoloftaleina – pamiętam jak poznałem to słowo na lekcji chemii i nie mogłem się nadziwić, że ono na prawdę istnieje. Ma bardzo dźwięczne brzmienie i jego wypowiadanie powoduje uśmiech nawet dziś :-)

  • Robert Frączek

    chędożyć – nie wiem czy dziś jest jeszcze używane, ale zawsze mnie bawiło jego podwójne znaczenie :)

  • Łukasz Nalewajk

    Terminator – przykład na to, że jeden produkt popkultury może całkowicie wykorzenić oryginalne znaczenie jakiegoś słowa (oczywiście można polemizować czy jego znaczenie nie zatarło się wcześniej, ale film „Terminator” był z pewnością gwoździem do trumny). Wręcz żeby nie tworzyć nieporozumień i „uprościć” komunikację mówi się wyłącznie „przyjmę ucznia na praktykę” (te wspaniałe, odręcznie pisane karteczki na witrynach zakładów fryzjerskich czy osiedlowych sklepów spożywczych), a terminować, to w świadomości współczesnych pojęcie związane raczej z „dotrzymywaniem terminów” (ewentualnie „coś związanego z czasem”), niż określenie „ucznia pobierającego nauki rzemiosła pod okiem mistrza”. Oczywiście są jeszcze znaczenia związane z dyscyplinami naukowymi, ale te funkcjonują jedynie wśród specjalistów.