Pamiętne Historie – recenzja

Wydawnictwo G3 zdążyło nas już przyzwyczaić do bardzo małych pudełek w których kryją się naprawdę ciekawe tytuły. Lubię tę „małą” serię między innymi za to, że gry wchodzące w jej skład można wszędzie ze sobą zabrać – do pubu, na plażę, na uczelnię. Siup – i już siedzą w torebce czy większej kieszeni. Najnowszą grą z tej serii są Pamiętne historie Piotra Siłki. Przyznacie, że już na pierwszy rzut oka gra wygląda ciekawie.

Kosmita, któremu rozbił się statek kosmiczny chyba coś próbuje nam powiedzieć, niedźwiedź jak gdyby nigdy nic z czułością spogląda na siedzącą mu na ramieniu mysz, kot patrzy łakomie na misiowy miodek, do tego strażak i policjant, którzy wyglądają na nieco zagubionych i mamut pilnujący skrzyni oraz małpa, która drapie się po… stop. Trudno ogarnąć o co tutaj chodzi. Dlatego zatrzymajmy się na tym, że pudełko wygląda interesująco. W środku znajdziemy aż 110 kart z różnymi rysunkami obrazkami oraz krótką i dobrze napisaną instrukcję.

O co tak naprawdę tu chodzi? Zbieramy grupę 3-8 osób. Każdy z graczy dostaje po 3 zakryte karty. Następnie każdy po kolei odkrywa swoje karty i na ich podstawie układa historię. Ważne, żeby tę opowieść dobrze zapamiętali inni gracze. Gdy gracz skończy opowiadać – zakrywa karty. Przy Pamiętnych historiach trzeba być naprawdę skupionym i zapamiętywać opowiadane historie. Jest to dość trudne szczególnie, że w trakcie rozgrywki co chwile wybuchają salwy śmiechu.

Gdy już wszyscy opowiedzą swoje historie (i gdy uda nam się zapamiętać chociaż część z nich) rozpoczyna się druga faza.  Znowu rozdajemy po 3 karty każdemu i tak samo jak poprzednio - puszczamy wodze wyobraźni.

Piękny, czerwony samochód jechał z prędkością światła po polnej drodze. Prowadziła go żółta kaczuszka. Nikt się nie spodziewał, że kaczki umieją prowadzić, ale ta dawała sobie radę wyśmienicie. Kaczka miała pasażera w postaci pająka, jednak nie wiedziała o tym, ponieważ schował się on w zakamarkach samochodu wijąc bardzo wygodne gniazdko.

Piękny, czerwony samochód jechał z prędkością światła po polnej drodze. Prowadziła go żółta kaczuszka. Nikt się nie spodziewał, że kaczki umieją prowadzić, ale ta dawała sobie radę wyśmienicie. Kaczka miała pasażera w postaci pająka. Nie wiedziała o tym, bo pająk mieszkał w zakamarkach samochodu, gdzie uwił sobie bardzo wygodne gniazdko. Dobrze by było, by kaczka raz na jakiś czas sprzątnęła w samochodzie.

W 3 fazie zgadujemy kto jakiego słowa (przedstawionego na karcie) użył w swojej historii. Na początku zgadujemy tylko pierwsze historie. Jak się domyślacie – jest zawsze trochę nerwowo, bo wszyscy pamiętaj, co było w drugich opowiadaniach i mija chwila zanim w głowach graczy pootwierają się odpowiednie klapki. Jak odbywa się zgadywanie? Gracz wskazuje dowolną inną osobę palcem i mówi np.: „Ty miałeś w swojej opowieści ośmiornicę”. Jeśli powiedział prawdę - karta ośmiornicy zostaje odkryta i gracz, który poprawnie zgadł kładzie ją (odkrytą) przed sobą. W ten sposób zdobywa jeden punkt.

Zgadujemy dopóki wszystkie karty z pierwszej historii zostaną odgadnięte lub gdy wszyscy gracze spasowali (bo już nikt nic więcej nie może sobie przypomnieć). Karty z historii, które zostały przed nami zakryte, czyli nieodgadnięte przez innych, dają nam ujemne punkty. Dlatego tak ważne jest, by historia opowiadana przez nas zapadła w pamieć pozostałym graczom. Potem oczywiście odgadujemy karty z drugich opowiadań. Na końcu liczymy punkty i wyłaniamy zwycięzcę. Proste. A takie zabawne!

Jeżeli wydaje ci się, że nie potrafisz wymyślać, nie masz bogatej wyobraźni i generalnie to nie jest gra dla ciebie – spróbuj mimo to. Bo zapewniam - wykładane karty same nasuwają nam masę pomysłów i skojarzeń. Czasami wystarczy powiedzieć, że coś stoi koło czegoś i już emocjonująca, jednozdaniowa historia gotowa. W tej grze nie czuć presji. Wszystkie historie są często tak samo absurdalne i zabawne. To tytuł bardzo rodzinny, przy którym świetnie się będą bawić zarówno dzieciaki, jak i dorośli.