Munchkin – recenzja

Munchkin

Drżącą ręką otwieram drzwi. Modlę się w duchu, aby nie pojawił się tam żaden potwór. Klątwę bym zniosła, przynajmniej klątwa mnie nie zabije, a być może każe tylko odrzucić mój wspaniały Młoteczek Ortopedyczny, który daj mi +4 bonusu. Drzwi zaskrzypiały, uchylam je lekko, żeby móc tylko rzucić okiem co tam się znajduje…. 3872 Orki Poziom 10! Drzwi otwierają się hukiem.

 

Na domiar złego jestem Krasnoludem, a jak ogólnie wiadomo Orki nienawidzą Krasnoludów co daje im dodatkowe +6 do poziomu. W panice liczę swój poziom. O nie! Brakuje mi tylko 2 poziomów do ich pokonania. Bojowe okrzyki Orków są coraz bliżej, nerwowo szukam pomocy. Na szczęście wygrzebuję z kieszeni Eliksir Mroźnego Wybuchu i cisnę nim w hordę rozwścieczonych Orków zyskując dodatkowe +3 Bonusu. Wygrałam. Awansuje na kolejny poziom. Spod martwych ciał Orków wygrzebuje 3 Skarby: Miksturę Niewidzialności, Śmierdźburgera oraz Piłę Łańcuchową Krwawego Rozczłonkowania. Przydadzą się na dalszą wyprawę.

Gra „Munchkin”, której autorem jest Steve Jackson, od 10 lat bawi graczy z wielu zakątkach świata. W tej humorystycznej grze karcianej możemy wcielić się w m.in. Wojownika Niziołka, Czarodzieja Krasnoluda, Elfa czy też być po prostu Człowieka bez klasy ani rasy. Cel gry jest bardzo prosty, zabić jak najwięcej potworów, podkładać innym kłody pod nogi i zdobyć 10 poziom, aby drwić i szydzić z przegranej innych.

Zawartość pudełka.

Zawartość pudełka.

W nowej edycji „Munchkina” otrzymujemy pudełko z wypraską i kartami, w którym wszystko można ładnie poukładać szczelnie wypełniając dostępną przestrzeń. Niestety ta wspaniała wypraska jest tylko w podstawce gry. Nie rozumiem, dlaczego np. w dodatku „Munchkin z karaibów” takowej nie ma. Niestety, w tym drugim wypadku nie obejdzie się bez zakupu dodatkowych woreczków strunowych bądź sortowania kart przed każdą rozgrywką.

Na szczęście sortowania nie będzie dużo, ponieważ nasze karty należy podzielić na dwa stosy. Jednym ze stosów będą Karty Drzwi, a drugim Karty Skarbów. W pierwszej talii, otwierając drzwi będziemy musieli zmierzyć się z bardzo groźnymi potworami jak np. Pradawne i Niewypowiedziane Zło czy też z chucherkami, takimi jak Wszy Łonowe. Czasami jednak dopadnie nas klątwa i będziemy zmuszeni odrzucić na przykład buty, które nosimy. Pomimo wszystko warto otwierać Drzwi, ponieważ to zaglądając za nie możemy zyskać rasę albo klasę. Każdy z graczy rozpoczyna grę jako Człowiek bez klasy i bez żadnych specjalnych zdolności. W pewnym momencie możemy jednak zyskać rasę, np. Niziołek oraz klasę, np. Czarodziej i od tej chwili będziemy mogli wykorzystywać nasze wspaniałe nowe zdolności.

Przykłady Klas i Ras

Przykłady kart postaci w jakie będziemy wcielać się podczas gry.

Walcząc z potworem będziemy porównywać z nim nasz poziom. Poziom potwora zawsze jest jasno zaznaczony na górze karty. Czasami trzeba go zmodyfikować, bo np. Potwór z Bażin modyfikuje swój poziom o -4 w walce z Elfami, ale wszystko zawsze jest dokładnie napisane na karcie. Nasz poziom składa się z naszego aktualnego poziomu powiększonego o różne modyfikatory, takie jak np. zbroja, hełm, bronie czy mikstury. Gdy nasz poziom jest większy od potwora, wygrywam i, zwiększamy nasz poziom o 1 lub więcej, jeśli tak jest napisane na karcie potwora, oraz pobieramy odpowiednia ilość skarbów z talii Skarbów. Niestety, gra nie jest nastawiona na przyjazna kooperację i gdy tylko nasi przeciwnicy będą mieli możliwość to na pewno będą starać się nam popsuć szyki podnosząc na wszelkie sposoby poziom potwora. Gdy nie będziemy w stanie go pokonać będziemy zmuszeni prosić kogoś o pomoc lub uciekać. Pomóc nam może tylko jeden z graczy, ale i on na pewno za darmo tego nie będzie chciał zrobić i niestety będziemy musieli oddać mu część naszych drogocennych skarbów. Czasami oddamy mu jeden skarb, a czasami gracz pomagający zażąda za swoją szlachetną pomoc całego łupu. Gdy już razem walczymy sumujemy nasze poziomy i w przypadku wygranej staramy się jeszcze raz wynegocjować naszą stawkę. Czasami będziemy zmuszeni uciekać, ponieważ nie ma sposobu na to, żeby wygrać z potworem. Wtedy należy rzucić kością i jeśli wypadnie 5 lub 6 uciekamy, a potwór spada na stos kart odrzuconych. Gdy nie uda nam się uciec trzeba będzie rozpatrzeć Marny Koniec, który znajduje się na dole karty Potwora.

Potwory.

Potwory z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć.

Drzwi możemy otworzyć drugi raz pod warunkiem, że przy pierwszym otwarciu nie było potwora. Za drugim razem dodajemy kartę Drzwi do swojej ręki. Należy pamiętać, że na ręce możemy mieć maksymalnie 5 kart, a do tego możemy mieć nieograniczoną ilość kart na stole w tym tylko jeden duży przedmiot. Jeśli nie chcemy otwierać drugi raz Drzwi zawsze możemy szukać guza i zagrać potwora z ręki, żeby się z nim zmierzyć.

Jak już wcześniej wspomniałam, grę wygrywa osoba, która zdobędzie jako pierwsza 10 poziom. Należy pamiętać, że 10 poziom możemy zdobyć wyłącznie w walce.

Skarby.

Skarby, które zdobywamy za każdym razem, gdy zabijemy potwora.

Inne przykłady kart.

Oprócz potworów do pokonania oraz klas czy ras natrafią się nam inne cenne karty.

Zasady „Munchkina” są bardzo proste. Reguły są bardzo intuicyjne, należy stosować się po prostu do opisów na kartach. Do liczenia poziomów idealnie spiszą się kości k10, które trzeba będzie dokupić. W innym przypadku możemy posłużyć się np. monetami. Warto zaznaczyć, że „Munchkin” nie jest grą dla dwóch osób. Prawdziwa rozgrywka i wykorzystanie potencjału gry zaczyna się od czterech graczy.

Kostki.

Aby usprawnić rozgrywkę będzie trzeba zaopatrzyć się w kostki K10-tki. Kostki K6 przydadzą nam się tylko do rzutu za ucieczkę.

Wielką zaletą gry jest przepełniający ją abstrakcyjny, wręcz montypythonowski humor! Nie tylko ja, ale i wielu moich znajomych z chęcią gra w „Munchkina” ze względu na zabawne opisy kart. Można dzięki humorowi i negatywnej interakcji wybaczyć ogromną losowość, ponieważ nasze poczynania będą mocno uzależnione od tego jaką kartę wylosujemy. Mimo wszystko jednak chomikując odpowiednie karty w ręce możemy popsuć wiele razy szyki innym i pomóc sobie w dążeniu do zwycięstwa.

Niestety, wadą jest stosunek ceny do produktu. Za ok. 85zł otrzymujemy nieczytelną instrukcję, 168 kart i jedną sześciościenną kostkę. Popularność tytułu robi tu swoje. Polecam od razu zaopatrzyć się w koszulki do kart, co wiąże się z dodatkowym kosztem. Koszulki polecam ze względu za słabą jakość kart.

Mogę Was zapewnić, że jeśli nie jesteście osobami, które grają tylko i wyłącznie w gry z małą losowością to „Munchkin” na pewno przypadnie Wam do gustu. Zapewniam, że jeśli choć raz w niego zagracie, to przy kolejnych spotkaniach ze znajomymi będziecie dosyć często po niego sięgać.

3 myśli nt. „Munchkin – recenzja

  1. Sympatyczna recenzja :) Miałem kilka razy okazję pograć w podstawową wersję i jest to kupa radości i śmiechu. Sam w domu posiadam Munchkina Apokalipsę, który genialnie nabija się z postapokalipsy w popkulturze.

  2. Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #320 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja

  3. Pingback: Urodziny Board Game Girl – Black Monk Games | Board Game Girl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>