E-planszówki. Średniowiecze XXI wieku: Carcassonne

CarcassonneCarcassonne i milion dodatków do niej… kto nie słyszał o tej strategicznej grze, ten niegodzien zwać się prawdziwym fanem planszówek! Z czym Wam się kojarzy? Z relaksującym popołudniem wśród familii? A może z bardziej trzeźwą częścią imprezy? Jeśli mamy z mężem ochotę powyrywać sobie wnętrzności, a potem zdeptać je, spalić i wytrzeć buty w trawę, nigdy nie wybieramy Carcassonne. Bo te przyjemnie wyglądające klocuszki nie kojarzą się z zaciętą walką ani z przyspieszonym biciem serc. Ta gra to relaks. No, może czasem zdarzy się w trakcie rozrywki jakieś: „Oooo nieeeee” lub „Jak mogłeś?!”. Czy podobnie jest w wersji elektronicznej? Cóż, niezupełnie. Ta łatwa i przyjemna gra dla całej rodziny (w tym dla jej młodszej i mniej krwiożerczej części) w wersji tabletowej w pewnych okolicznościach staje się walką na noże, na rwanie zębów i podstępne rozplatanie przeciwnikom warkoczy. Na szczęście nie musi tak być, jeśli wybierzecie najłatwiejszych dummy playerów. Ale biada Wam, jeżeli zechcecie zmierzyć się z tymi, którzy w opisie mają „Computer strong” lub „Computer evil”…

Carcassonne na iPadzieZanim przejdę do wyjaśniania, dlaczego łatwo nie jest, koniecznie muszę wspomnieć o pięknej, idealnie odwzorowanej szacie graficznej i niezwykłej łatwości w nawigacji. No właśnie: gra jest przyjemna dla oka, a do tego już po chwili dokładnie wiadomo, jak ją obsługiwać – wielkie brawa dla projektantów! Nieskomplikowane zasady i równie prosta zawartość analogowego pudełka wcale nie muszą oznaczać przyjemnego interfejsu w wersji elektronicznej. Najlepszym tego przykładem są iPad-owe Fasolki, o których za jakiś czas Wam opowiem.

 

W wersji offline’owej do wyboru mamy dziewięciu przeciwników komputerowych. Stopień ich upierdliwości oceniam w przedziale od średnio do ultraprzebrzydłych. Ci ostatni dziwnym trafem mają niebywałego farta przy losowaniu kafelków, wszystko im się pięknie udaje, tworzą ogromne miasta i drogi, które bez trudu dobudowują do końca, i regularnie trafiają im się klasztory, które zawsze mogą umieścić w dociętej na miarę, prawie gotowej do punktowania miejskiej dziurze. Och, co za banda szczęściarzy! Nie sposób z nimi wygrać, ponieważ zawsze wykonują optymalne ruchy, a ja – nie dość że ulegam emocjom, a co za tym idzie – popełniam strategiczne błędy, tom jeszcze blondynka. Z tych jaśniejszych. Klęska murowana. Najłatwiejsze wirtualne cwaniaki są do pokonania, choć nie bez problemów – na pewno nie przypominają sprytem średnio ogarniętego czterolatka, dlatego są godnymi rywalami. Bez względu na dobór oponentów według zaawansowania, wciąż mam poczucie, że nie układam w spokoju kafli, tylko wyrywam punkty przeciwnikom prosto z ich gardeł. Lub tyłków. Hmm, w wersji papierowej jakoś milej bywało.

carcassonne-podpowiedziGra zawiera opcję podpowiedzi, która – o ile jest używana – zdecydowanie obniża stopień trudności. Można na bieżąco podglądać, jakie kafelki terenu nie zostały jeszcze wylosowane i co dokładnie znajduje się w wirtualnym odpowiedniku worka, z którego ciągniemy kolejne elementy. Wystarczy jedno kliknięcie i wszystko widać jak na dłoni. Nie korzystam z tych podpowiedzi, kiedy gram offline, bo lubię wiernie odwzorowywać stan świadomości towarzyszący przy rozgrywkach bez prądu, ale kiedy w grę wchodzi zabawa online i mierzenie się z realnym przeciwnikiem, nagle opcja dokładniejszej oceny sytuacji wydaje się niezwykle kusząca…

Gracze online są dostępni od ręki – dwuosobową rozgrywkę można zorganizować w kilkanaście sekund. W trakcie gry nasze decyzje pogania zegar (półtorej minuty na ruch), a na koniec gracze dostają dodatnie lub ujemne punkty do światowego rankingu. Mamy tu zatem coś więcej niż mało istotne rozgrywki o złote kalesony – kolekcjonowanie punktów, sukcesy i porażki, emocje najwyższej próby! Granie online jest już zupełnie bliskie tradycyjnym rozgrywkom, dlatego polecam ją wszystkim, którzy mają dość zbyt idealnej sztucznej inteligencji.

No jasne, znowu wiedźma zlała mi tyłek.Jest jeszcze funkcja offline’owej rozgrywki w pojedynkę – to taki dziwaczny carcassonne’owy pasjans. Nie powiem Wam więcej, bo on akurat niespecjalnie przypadł mi do gustu.

Jakże smutno by było, gdyby w wersji elektronicznej Carcassonne nie dało się dokupić kilku dodatków, prawda? Na szczęście developerzy pomyśleli o potencjalnym smutku odbiorców i co jakiś czas wypuszczają dodatki, które można zakupić bez wielkich poszukiwań – prosto z wnętrza aplikacji. Ceny są zachęcające: od 0,89€ do 1,79€ za sztukę. Na razie ukazały się: Księżniczka i smok, Kupcy i budowniczowie, Karczmy i katedry oraz dwa minidodatki: Rzeka (nowe kafelki terenu) i Phantom (nowe pionki).

Carcassonne w wersji na tablet został naprawdę fantastycznie zaprojektowany, dlatego jeśli lubicie tę grę, koniecznie spróbujcie poukładać kafle na wirtualnym stole.