Dixit – recenzja

dixit

Ach, gdyby w Dixit dało się grać w dwie osoby… To zdanie wypowiedziałam już chyba milion razy, korzystając przy tym z westchnięcia zawiedzionej żony numer 3. Znaczy westchnięcie ma numer porządkowy 3, żona pierwsza i ostatnia (mam nadzieję!). Wzdycham do Dixita, bo zauroczyła mnie ta – niepodobna do niczego, co znałam wcześniej – gra i po pierwszej rozgrywce wiedziałam, że mogłabym grać, i grać, i grać, i grać… Zastanawiałam się nawet, czy nie dałoby rady stworzyć dummy playera. Albo dwóch. Ale to niestety nie zadziała i o ile do tanga trzeba dwojga, to Dixit jest bardziej wymagający, nawet troje może nie wystarczyć do poczucia tej cudownej satysfakcji po rozegranej partii…

Panowie przy Dixicie zwykle nie padają z zachwytu. Przynajmniej ci, z którymi mam do czynienia. Oni wolą raczej podgryzać sobie gardła i walczyć do ostatniej kropli krwi (lub ostatniego żetonu). Co nie znaczy, że Dixit im się nie podoba. Za to dziewczęta grające z nami w planszówki to i owszem, chętnie, zawsze. Ja jestem raczej mało dziewczęcą dziewczynką w tym temacie, bo z przyjemnością idę na noże z małżonkiem w nawet najbardziej rozsadzających mózg eurosach. Niespecjalnie przeszkadza mi również tematyka naparzanek w kosmosie tudzież bohaterów z mieczami, rzucających zaklęcia na lewo i prawo. Ale prawdziwa dama brzydzi się tą rzeźnicką rozrywką i być może Dixit okaże się jedną z niewielu atrakcji growych, jakie będzie można jej zaoferować. Co za ulga, że warto! dixit-gra-planszowa-karty

Dixit – zwycięzca Spiel Des Jahres 2010 – zebrał laury zasłużenie. W świecie planszówkowo-karcianym okazał się świeży niczym mgiełka wiosenna o poranku… czy jakoś tak. Proste zasady (Ty rzucasz skojarzenie, potem każdy rzuca do niego kartę, potem gracze zgadują, która karta jest Twoją kartą, a potem następny w kolejce robi to samo – mówiłam, że proste?), krótka rozgrywka i przede wszystkim niesamowite rysunki Marie Cardouat! – to wszystko sprawia, że mam ochotę do niego wracać. 84 karty autorstwa Marie Cardouat to – jak dla mnie – 84 małe dzieła sztuki. W dodatku po kilkunastu rozgrywkach wciąż odkrywam w nich nowe sensy, konteksty i drobiazgi. Oczywiście po czterdziestej piątej partii w tym samym gronie prawdopodobnie będę zmuszona kupić któryś z dodatków, a w nim kolejne kilkadziesiąt wybornych obrazów. Cannot wait.

Dixit to gra słowna pobudzająca wyobraźnię. Gra, w której równie ważne jak Twoja wyobraźnia jest to, czy inni gracze nadają z Tobą na tych samych falach. Jeśli Twoje skojarzenia okażą się zbyt dyskretne lub zmyślne – przegrasz. Jeśli będą zbyt oczywiste – przegrasz znowu. Ja z obu tych powodów przegrałam już zbyt wiele razy i wciąż poszukuję złotego środka. To, czy partia będzie udana, w bardzo dużej mierze zależy od zebranego towarzystwa. Z naszego doświadczenia wynika, że po prostu istnieją ludzie, którzy nie potrafią się wczuć w tę formę i choć są całkiem lotni na co dzień, nie odnajdują się w tym ni trochę. dixit-nowy-zestawAle Dixit ma jedną piękną zaletę: jest duża szansa, że uda się wciągnąć w niego ludzi niezwiązanych ze światem planszówek, bo gra jest prosta, zasady można wytłumaczyć w kilka chwil i jeśli trybiki w głowach zaskoczą, okaże się, że kolejne zwyczajne spotkanie przy piwie/winie/wódce/kawie ze znajomymi zamieni się w bardzo fajny i zaskakujący wieczór. Przy odrobinie szczęścia ci sami znajomi następnym razem sami poproszą o wyjęcie Dixita lub – co niebywałe! – zapragną zapoznać się z jakimś INNYM pudełkiem z naszej kolekcji

  • Kapitalna gra, w którą można grać bez końca i z pewnością się nie znudzi. I faktycznie – idealny sposób, by wciągnąć początkujących do świata planszówek! :) Świetna recenzja! :)