Czarne Historie – recenzja

Czarne HistorieDzisiaj nie polecę Wam gry planszowej ani nawet karcianej. Chcę Wam przedstawić grę z typu gier imprezowych lub też detektywistycznych. Podczas spotkań ze znajomymi gości ona u mnie niemalże zawsze. Czym sobie na to zasłużyła? Już tłumaczę.

 

Czarne Historie to niewielkie, czarne pudełeczko w którym znajduje się instrukcja oraz 50 kart. Można zabrać je wszędzie – zmieści się nawet w dużych kieszeniach. Minimum dwóch graczy może zacząć rozgrywkę. Nie mamy ograniczonej górnej granicy osób uczestniczących w grze, jednak im więcej myślących głów tym lepiej! Z mojego doświadczenia wynika, że już przy 4 osobach gra jest naprawdę ciekawa i można nad nią spędzić cały wieczór.

Instrukcja wygląda jak rozkładana ulotka. Zawiera słowo od autora oraz krótki opis zasad. Jak raz przeczytacie tę instrukcję to wierzcie mi, nigdy do niej ponownie nie zajrzycie, ponieważ zasady są banalnie proste.

Opakowanie

Pudełko jest niewielkie, przeczytanie instrukcji nie powinno zająć więcej niż 5 minut.

Oprócz instrukcji otrzymujemy jeszcze 50 kart. Są to duże karty (mniej więcej dwa razy takie jak przeciętnej wielkości karty w grach planszowych), solidnie wykonane i na pewno szybko Wam się nie zniszczą. Na każdej z kart znajdują się trójkolorowe grafiki, które świetnie ilustrują daną sytuację, czasami wręcz w przekomiczny sposób.

Jakie są zasady rozgrywki?

Na początek trzeba zaznaczyć, że nie zbieramy tutaj żadnych punktów, ani nie gramy przeciwko sobie. Wszyscy wspólnie próbujemy odgadnąć historię. Na początek wybieramy mistrza tajemnic. Osoba ta bierze górną kartę ze stosu i czyta na głos historię znajdującą się z przodu. Żeby nie było za łatwo opis historii to przeważnie tylko jedno zdanie. Następnie mistrz odwraca kartę i w tajemnicy zapoznaje się z rozwiązaniem. W końcu przyszedł czas na zadawanie pytań przez graczy. Pytania muszą być skontrowane w taki sposób, aby mistrz tajemnic mógł na nie odpowiadać „Tak” lub „Nie”. Czasami zostanie zadane pytanie, które nie jest istotne w historii, jak np. „Czy był brunetem?”, wtedy prowadzący grę odpowiada, że „Pytanie jest bez znaczenia dla rozwiązania historii”, albo „Nieistotne”. Gdy w końcu gracze odgadną całą historię mistrz czyta wszystkim na głos rozwiązanie i dana zagadka dobiega końca.

Karty

Przykładowe historie do rozwiązania. Nie pokażę tyłów kart, żeby nie psuć nikomu zabawy.

Zasady są bardzo proste, oczywiście w trakcje gry może się okazać, że gracze zaczną błądzić i szukać tam, gdzie nie powinni, wtedy oczywiście mistrz ma prawo naprowadzić ich na prawidłowy trop.

Gra przynosi wiele śmiechu, absurdalnych pytań i wiele satysfakcji z odgadniętej historii. Zaletą tej gry jest na pewno to, że nie ma potrzeby jej rozkładania. Można w nią zagrać podróżując w pociągu czy samochodzie. Dodatkowo niewielka cena na pewno nie powinna nadszarpnąć Waszej kieszeni.

Niestety ta gra ma też swoje wady. Zdarza się, że zagadki są bardzo skomplikowane, czasami wręcz absurdalne i sprawia to niemałe kłopoty w odgadnięciu historii. Dlatego, tak jak wcześniej napisałam, im więcej osób gra tym gra jest przyjemniejsza. Dodatkowo osoba która zaznajomi się ze wszystkimi historiami będzie mogła być tylko i wyłącznie mistrzem gry, jednak to mija się z celem i taka osoba nie czerpie z tego żadnej frajdy. Na szczęście wyszło wiele części Czarnych Historii, dzięki czemu tak szybko wszystkich historii nie poznamy.

Przykłady

Przykładowe kontynuacje „Czarnych Historii”

Bardzo polecam tę grę. Spisuje się ona świetnie zwłaszcza po kilku godzinach siedzenia przy planszy albo w czasie podróży.