Alicja Woźnikowska-Woźniak – wywiad

Alicja_WoznikowskaTo już drugi wywiad z cyklu Środki wyrazu, w którym rozmawiamy z ilustratorami i grafikami o pracy nad grami planszowymi. W poprzednim Grzegorz Ryszko opowiadał o 07 zgłoś się, dziś Alicja Woźnikowska-Woźniak opowie o pracy nad grą karcianą dla dzieciaków wydaną przez Lupo Art Games. Aarr! to zdecydowanie jedna z najładniejszych gier, jakie kiedykolwiek widziałam. Śliczności. Majstersztyk. Cudeńko. Zobaczcie sami.

Czy miałaś okazję wcześniej pracować nad planszówkami?

aarrr-box3dJak dotąd największe doświadczenie mam w ilustracji książkowej i komercyjnej, wspomagającej projektowanie graficzne, którym również się zajmuję. Zdarzało mi się wcześniej ilustrować różne nietypowe rzeczy. W tym były też gry, ale komputerowe. Aarr! jest pierwszą grą planszową i karcianą do jakiej robiłam ilustracje.

Czy grasz w planszówki? Czy masz ulubione tytuły? 

Nie mogę powiedzieć, że jestem pasjonatką gier planszowych, choć podchodzę do nich z dużym szacunkiem. W przeszłości na pierwszy plan w moim życiu wychodziły gry RPG, ale jak pewnie u każdego gdzieś co jakiś czas przewinęła się jakaś planszówka. Pierwszą, którą pamiętam była Fortuna, polski odpowiednik Monopoly, opatrzony piękną secesyjną stylistyką. Była to na pewno gra mojego dzieciństwa, do której chętnie wracam nawet dziś. Potem nastał czas Ryzyko, prostej strategicznej gry, która potrafiła mnie wciągnąć na cały dzień.  Stopniowo odeszła w niepamięć, bo coraz trudniej było znaleźć znajomych, zdolnych poświęcić pół dnia na rozgrywkę.  Grą, w którą gram aktualnie i od dwóch lat namiętnie, jest Dixit. Mam stałą grupę przyjaciół, z którymi spotykamy się raz w tygodniu przy herbacie i gramy, coraz bardziej modyfikując zasady i wymyślając coraz nowsze utrudnienia. Mamy więc już na koncie śpiewany Dixit, Dixit tematyczny, oraz rozgrywki w rekordowo licznych gronach, dochodzących do kilkunastu graczy :)

Czy design gry wpływa znacząco na twoją jej ocenę?

bomba_szkicDesign na pewno ma dla mnie ogromne znaczenie w przypadku gier. Wynika to pewnie z mojego zawodu. Jak ktoś zajmuje się projektowaniem, po prostu lubi ładne i funkcjonalne rzeczy.Jeśli wpadłaby w moje ręce brzydko zaprojektowana gra, to ciężko mi będzie nie zwracać na to uwagi. Jeśli jej zasady będą atrakcyjne, to mogę się nią zainteresować, ale dopiero z czyjegoś polecenia. Na pewno sama nie kupiłabym gry, która nie jest ciekawa estetycznie. Byłabym za to w stanie kupić piękną grę w ciemno, a nawet mając świadomość, że słabo się w nią gra i jest nudna.

 

Co sądzisz o graficznej stronie gier dostępnych na rynku?

Jakkolwiek design gier ma dla mnie duże znaczenie, tak na co dzień staram się jednak w grach na niego nie zwracać uwagi. A to dlatego, że większość komercyjnych gier, powszechnie dostępnych, w moim odczuciu jest w złym guście. Jest to jednak moja bardzo subiektywna ocena, podyktowana w dużej mierze moim zawodem, który uczy patrzeć na rzeczywistość trochę innym spojrzeniem. Są gry, które naprawdę wciągają, rozwijają, są arcyciekawe, jednak ich strona wizualna pozostawia wiele do życzenia. Zazwyczaj problemem jest coś, co nazywam przedizajnowaniem. Gra i opakowanie kipią od kolorów, wzorów i niepotrzebnych efektów, które nic nie wnoszą. W rezultacie część gier jest po prostu brzydka i kiczowata, a część w detalach jest piękna, ale w całości przeładowana środkami wizualnymi. Przykładem takiej gry dla mnie jest druga edycja Gry o tron Galakty. Gdyby wyciąć z niej pojedyncze fragmenty, to są one naprawdę ładnie zrobione, jednak kiedy nałożymy na siebie wszystkie elementy gry, to wszystko robi się za „ciężkie”. Za dużo faktur, za dużo detali, za dużo smaczków. W skrajnych wypadkach wpływa to na funkcjonalność gry, staje się ona po prostu nieczytelna. Dlatego pomimo dobrych chęci i entuzjazmu grając o Tron bardzo się umęczyłam. Na początku byłam zachwycona planszą, perlistymi pionkami, żetonami w różnych kształtach i kartami, ale w trakcie gry okazało się, że tych wszystkich ślicznych elemencików nie sposób wychwycić okiem. Zlewają się z planszą i gubią w gromadzie. Mnie osobiście to skutecznie zniechęca. Podobają mi się za to gry oszczędne w formie. Takie, w których jest jakiś pomysł, albo jeden skromny smaczek. W przypadku Dixit takim smaczkiem są drewniane króliczki :) Z wydawnictw, które mnie ostatnio zachwyciły to gry Marbushka. Jak dla mnie bardzo wysmakowane estetycznie, z dbałością o detale i jakość wykonania. Taką grę aż przyjemnie dotknąć, ale zdaję sobie sprawę, że przemawiają one tylko do wybranych odbiorców.

Jak wygląda praca nad tworzeniem grafiki do gry planszowej?

bombaPraca nad grą planszową na pewno jest bardziej złożona od ilustrowania choćby książek. Musimy pamiętać, że ilustracja tutaj ma spełnić dwojaką rolę: ma przedstawiać w estetyczny sposób treść, ale ma też pełnić funkcję związaną z mechaniką gry. Każda gra jest indywidualnym projektem, który wymaga innego podejścia, dlatego nie możemy tutaj nakreślić jednego modelu działania. Na pewno zaczynamy od próbnych, wstępnych ilustracji, na których sprawdzamy czy gra jest czytelna, czy obrazki w odpowiedni sposób przekazują treść i są zrozumiałe dla graczy. W takiej wstępnej fazie grę trzeba skonsultować z większą ilością ludzi, posprawdzać na znajomych, czy rozumieją do czego służy poszczególny element , czy dobrze czytają treść ilustracji i czy dobrze odwzorowuje ona swoją funkcję. Dopiero kiedy wszystko sprawdzimy w fazie roboczej, wprowadzimy ewentualne poprawki, przechodzimy do właściwej, ostatecznej pracy. W przypadku gier ważne jest dla ilustratora na każdym etapie to, żeby się konsultować. Zarówno z twórcami gry, jak i graczami. O dziwo nie powiedziałabym, że praca nad grą różniła się od innych wykonywanych przeze mnie projektów. Była bardzo złożona, czasochłonna, można by nawet powiedzieć, że bardziej żmudna, ale proces pozostaje ten sam. Polega na słuchaniu, interpretowaniu i szukaniu odpowiednich rozwiązań.

Jak przebiegały prace nad Arrr!?

naprawianie_szkicPrace na Aarrr trwały kilka miesięcy i były podzielone na kilka etapów. Na początku było rozpoznanie :) Musieliśmy się poznać z autorami gry, sprawdzić czy obie strony będą zadowolone ze wspólnej pracy. Ja musiałam pokazać co potrafię i czy w dobry sposób zwizualizuję dzieło Przemka Dmytruszyńskiego z Lupo Art. Games. Po pierwszych szkicach okazało się, że się dogadamy i wszystko gra. Przedyskutowaliśmy szczegółowo każdą kartę z gry, tworząc rodzaj storyboardu. Następnie przeszliśmy do fazy próbnych, ołówkowych ilustracji, na których wyszło czy dobrze rozumiem koncepcję Przemka i czy gra będzie zrozumiała dla odbiorców. Po jego ostatecznym błogosławieństwie przeszłam do tworzenia na czysto, czyli do najbardziej pracochłonnej, ale też najwdzięczniejszej części projektu. Kiedy okazało się, że efekt jest zadowalający, a autor zachwycony, nie pozostało nam już nic więcej poza zdigitalizowaniem ilustracji, kosmetycznym ich obrobieniem i przygotowaniem do druku.

naprawianieJak powstawały ilustracje? 

Ilustracje zostały prawie w całości wykonane odręcznie. Spośród całego wachlarza technik plastycznych zdecydowałam się na piórko podmalowane akwarelą. Piórko nadało rycinowego charakteru, kojarzącego się z pirackim i marynistycznym światem, akwarela dodała z kolei koloru, ważnego w grze, która adresowana jest do dzieci. Cyfrowo został podmieniony papier w tle, na taki bez czytelnej faktury, za to z delikatnymi przybrudzeniami. Tworzenie na takim papierze farbą wodną w rzeczywistości byłoby niemożliwe, dlatego zdecydowałam się tu skorzystać z dobrodziejstw programów graficznych.

Który moment pracy nad Arrr! wspominasz najczulej?

Miłym momentem było odręczne wykańczanie ostatecznych ilustracji. To taki fajny punkt dla każdego twórcy, kiedy po długiej pracy koncepcyjnej po raz pierwszy może zobaczyć efekt końcowy i poczuć satysfakcję z tego, że wszystkie decyzje wcześniej podjął właściwie. Równie miłym, choć już bardziej stresującym momentem było przedstawienie końcowych prac autorom gry. To był ostateczny sprawdzian tego, czy wszystko dogadaliśmy właściwie i czy dobrze się zrozumieliśmy. Sprawdzian przeszłam :)

Nad czym obecnie pracujesz? 

lunetaPracuję jak zwykle na kilkoma projektami równocześnie. Na co dzień współtworzę grupę projektową Dinksy, w ramach której ilustruję i projektuję. Wykańczamy obecnie kolejną pozycję dla Lupo Art Games, tym razem będą to puzzle, ale gdzieś na dalekim horyzoncie są już kolejne koncepcje wspólnych gier, gdzie Lupo obmyśla jak i w co grać, a Dinksy co zrobić, żeby się dobrze grało i żeby to ładnie wyglądało.

 

 

 

________________________________________

Aarr! to bardzo prosta gra karciana dla dwóch graczy w wieku 5+. Wcielamy się w niej piratów, którzy próbują zatopić wrogi statek. Więcej o grze możecie dowiedzieć się z facebookowej strony Lupo Art Games.